Adios muchachos

Adios muchachos – powiedziałem do swoich ukochanych adiosów 2 otwierając pudełeczko z nowymi trójkami. Poprzedniki towarzyszyły mi w mijającym sezonie na najważniejszych startach i najcięższych treningach. Jak sprawdziła się najnowsza odsłona?

Już szybki rzut oka na pachnącą jeszcze nowością edycję i wiedziałem, że się dogadamy. Stara, dobra zasada mówi o tym, że nie zmienia się tego co dobre i na szczęście adidas trzyma się tej dewizy. Nie ma tu konstrukcyjnych rewolucji, bo nadal mamy do czynienia z „maratońską starówką” posadzoną na sprawdzonej piance boost, której jest aż 80%.

Lekko ulepszona konstrukcja samego bieżnika z gumy continental pozwala uwolnić jeszcze więcej dynamiki z boosta przy zachowaniu świetnej przyczepności w suchych i mokrych warunkach. Drop na poziomie 10mm jest bezpieczny i daje odsapnąć łydkom i ścięgnom achillesa. Najwięcej zadziało się w górnej części adiosów. Cholewka wykonana w technologii microfit zapewnia idealne dopasowanie do stopy, stabilizując ją i zabezpieczając. Siateczka fantastycznie odprowadza nadmiar ciepła i wilgoci na zewnątrz, a zamszowe wzmocnienia w newralgicznych miejscach dodatkowo chronią ją przed uszkodzeniem i nadmiernym zużyciem i nadają charakteru retro.

Zakładając „trójki” poczułem się jak w domu. Odrobinę szerszy niż w poprzednikach język na pewno ucieszy osoby, które tak jak ja, mają wyższe podbicie. Zapiętek idealnie trzyma piętę i but ani drgnie na stopie.

Adiosy zakładam na długie dystanse na zawodach, jak i na szybsze treningi na asfalcie i tartanie. Są one tak solidne, że nigdy nie waham się czy je ubrać. Wszystkie elementy zgrabnie komponują się w całość, a myślenie o butach do biegania kończy się w chwili ich zawiązania. Później nie pozostaje nam już nic jak tylko biec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*