Jakie endorfiny?!

Tyle się słyszy o tych magicznych endorfinkach, które uwalniają się po treningu. Kolorowe blogerki z wypielęgnowanymi paznokciami uwielbiają chwalić się w mediach społecznościowych jakie to są przeszczęśliwie, kiedy to chodź odrobinę się spocą. Mnie jakoś ten stan „biegowej ekstazy” omija szerokim łukiem. Tak mi się przynajmniej wydawało do tej pory.

Odkryłem jednak ostatnio, że u mnie to ma troszkę odwróconą postać. To nie jest tak, że jak pobiegam to mam orgazm. Raczej jak nie pobiegam, to zaczynam mieć doła. Kilka dni z rzędu nie biegałem, bo… Wymówki, wymówki, brak czasu, lekkie przeziębienie, wymówki i jeszcze trochę wymówek. Wszystko to złożyło się na to, że wyłapałem przedświąteczną deprechę. Apogeum nastąpiło dwa dni temu, kiedy to rano zdałem sobie sprawę, że wieczorem było mi tak źle, że nawet piwa nie dopiłem. To był strzał mokrą szmatą między oczy! Następnego dnia, za oknem mgła i zimno – klasyczna zgnilizna, a ja z muzyczką w uszach i rogalem na zmarzniętym ryju, brnąłem po wałach Odry przez „mleko” i czułem, że z każdym metrem jakby odżywam.

Nie do końca wiem, czy cała ta magia rzeczywiście kryje się w biochemii mózgu. Już krótki risercz w googlu i trafiamy na artykuł o endorfinach:

Hormony szczęścia wytwarzane są głównie w ośrodkowym układzie nerwowym, uważanym za siedlisko uczuć i ośrodki odczuwania przyjemności. (…) Endorfiny produkowane są nie tylko w mózgu i rdzeniu kręgowym, ale również w gruczołach wydzielniczych żołądka i jelit, nerkach, wątrobie, trzustce, a także miazdze zębowej.

Więc może to wcale nie mózg, ale moja trzustka i jelita mnie tak uszczęśliwiają? Wszystko to nie ma znaczenia, bo ja swoją edukację z chemii skończyłem na stężeniu molowym, więc nie próbuję nawet tego zrozumieć.  Bardziej skłaniam się jednak do tego, że to po prostu zwykła odskocznia dla psychiki. Bo w końcu mam czas pobyć sam na sam ze swoimi myślami, posłuchać ulubionej muzy, a nie słodkich pseudo kolęd. Czas kiedy mogę podkręcić trochę głośność bez obawy, że przez kolejne pół roku sąsiad mi nie odpowie „dzień dobry”. Taki restart telefonu, kiedy odpaliliśmy tyle aplikacji, że już wszystko muli i nie można nawet odebrać cholernego sms’a.

Wniosek z całego tego stękania jest prosty – dziś siłownia, a jutro rano biegam!

4 thoughts on “Jakie endorfiny?!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*