Operacja Wildhorse

Na przełomie września i października miałem niezwykłą przyjemność uczestniczyć w „Operacji Wildhorse”. Było to szkolenie inne niż wszystkie. Już od początku można było odnieść wrażenie, że Nike zaplanował coś zupełnie innego. Jedyne informacje jakie dostaliśmy, to czas i miejsce, w którym się trzeba było zjawić.


Pierwsze minuty, to krzyki Kaprala Wiśniewskiego przez megafon i w głowie same znaki zapytania. Po chwili podzielono nas na drużyny, a każdy uczestnik dostał worek ekwipunku. Trzeba się było przebrać w „uniform” gdzieś na polanie pod zamkiem na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i wio! Dwa dni klepania, nieprzespane noce, czysta przygoda i adrenalina. Takie szkolenie zostaje w pamięci na bardzo długo. Dzięki Nike!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*