Światełko w tunelu

Ciężko powiedzieć, żebym rzygał na tęczowo endorfinami, ale jest jakby lepiej. Mam w końcu jakiś cel i to na tyle odległy, że istnieje cień szansy przygotować się do niego porządnie. Mowa tu o BMW Berlin Marathon. Na dodatek (mam nadzieję, że to nie chwilowe) tak jakoś mi się po prostu chce.

Bez tytułu

Jakkolwiek głupio by to nie brzmiało, to chce mi się iść biegać. Treningi wykonuję ze względną przyjemnością, no i mój trener Jacek Sobas, też chyba we mnie wierzy, skoro wczoraj dostałem mailem świeżutki i jeszcze ciepły plan treningowy? Jem też jak by trochę mniej słodyczy, chociaż ostatnie ciasto Agaty wsunąłem do otworu gębowego bez sekundy zawahania.

ciacho1

Wszystko się trochę przez ten Berlin powywracało, ale przecież nie będzie Niemiec pluł nam w twarz! Trzeba wykrzesać z siebie wszystko co się da. Trzeba będzie wystękać nową życiówkę i to nie byle jaką. W końcu jak nie w Belinie, to gdzie?! Na tę okoliczność w mojej szafie zawitały już nowe ścigacze – Adidas Adios Boost i mam nadzieję, że poniosą mnie szybko zapominając przez chwilkę, że są niemieckie. To chyba na tyle tego mało ciekawego wpisu.

adios

P.S. Uprzedzając jakieś komentarze o moim antyniemieckim nastawieniu pośpiesznie dodam, że jestem osobą bardzo tolerancyjną i akceptuję nawet ludzi biegających w tęczowym Mizuno.

3 thoughts on “Światełko w tunelu

  1. „Na dodatek […] tak jakoś mi się po prostu chce”
    Taaa… coś mi to przypomina: „Warunki na zgrupowaniach miałyśmy bardzo dobre! Wszystko to zasługa naszego prezesa i nie jest prawdą, że nad łóżkami dach przeciekał! Szczególnie, że prawie nie padało! Prezes dba o nas jak ojciec najlepszy!” Taaa… :-)

  2. Spóźnione whoppp whooppp! Twoja strona od dłuższego czasu się u mnie nie wyświetlała, a tu masz cuda niewidy! działa!
    Run bambino run!
    Takie niemieckie szybkobiegi sama bym przygarnęła!
    Niech Tobie się chce!!!
    No zobacz ile ekscytacji mi zafundowałeś OMG :)!
    P.S. jak odcukrzanie idzie od czasu publikacji tekstu? :) Ja mam straszny problem z moim Fakundem – cukroholik pęłną gębą.

    1. Jest całkiem nieźle. Trochę brzucha już zgubiłem. Nawet mnie jakoś specjalnie do słodkości nie ciągnie. Trenuję w miarę regularnie, ale forma dość przeciętna, więc się na ten Berlin nie napalam za bardzo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*